Dziś będzie ptaszkowy post:)
Wiadomo wszem i wobec, że baardzo lubię ptaszyny. Szperam w necie po różnych galeriach i podziwiam..nieraz wołam mojego R., że musze mu cos pieknego pokazać:) Od razu pyta czy to jakiś ptaszek, czy może korona, heheh
I tak sobie oglądając wpadłam na wieszak z ptaszkami, spodobał mi się i jest mój!
Po poprzednim zostały dziurki do zalepienia...niestety farby w kolorze pieczarkowym (tak miałam kuchnie pomalowaną) nie zostało już ani kropli!
Tak więc w piątek zabawiłam się w malarza. Poszło mi szybko, mama wzięła dzieci do siebie, R. z tatą murowali szczyty a ja w spokoju malowałam.
Kuchnia jest odświeżona, jaśniutka. Zanim wszyscy wrócili zdażyłam nawet wszystko na błysk posprzątać!
Tak prezentuje się mój ptaszkowy wieszaczek na ściereczki:
To nie koniec o ptaszkach.
Odwiedzają mnie codziennie wróbelki. Baraszkują i ćwierkają na parapecie w kuchni..tym zewnętrznym oczywiście:)
Z tego co zauważyłam, mają gniazdko poniżej parapetu. Niestety nie umiem zrobic im zdjeć. Skradam się cichutko ale zawsze wyczają mnie i uciekają.
Z wielu prób udało mi się zrobić jedno zdjęcie.
Parapet mam codziennie do uprzątnięcia..ale nie szkodzi, jest mi strasznie miło, że mam takich sasiadów:)
A na koniec moje porzeczki:)
Pogoda była przepiękna, całą sobotę i niedzielę spędziliśmy na działce . Wybiegaliśmy się, wyhuśtali, puszczalismy latawca, gralismy w badmintona i byliśmy w lesie po kolejny bukiet fiołków.
Obiadu w sobotę nie gotowałam, zamówilismy na działkę pizze:)
A wczoraj przed południem już pojechalismy na działke z garnkiem rosołu i tam zjedlismy na łonie natury.
Nawet opalilismy się:) Dzieci ze zmeczenia wieczorem 'padły jak kawki".
Dziś też jest słonecznie, wybieramy się na ognisko.
Pozdrawiam wszystkich odwiedzających i życzę kolejnego słonecznego i miłego dnia !!
"Dziecko może nauczyć dorosłych trzech rzeczy:
cieszyć się bez powodu, być ciągle czymś zajętym
i domagać się ze wszystkich sił, tego czego się pragnie."
Paulo Coelho